W dniu dzisiejszym moje plany kompletnie nie wypaliły, bowiem miałam porobić zdjęcia komuś innemu. Cóż, pogoda niestety przestała dopisywać (akurat, gdy miałam wyjść na sesję, a to ci heca!), poza tym wciąż próbuję wszystko uporządkować po (nieskończonym jeszcze niestety) remoncie. Z braku laku postanowiłam przebrać się i popstrykać kilka autoportretów. Miałam problem ze złapaniem ostrości na pustej ścianie, dlatego moim punktem zaczepnym została... drabina. Nie będę pisać o tym w jaki sposób wszystko działało, dlatego może od razu przejdę do zdjęć. Enjoy!
To by było na tyle.
Całuski ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz