Jesień na dobre złapała nas w swoje sidła. Przyszedł listopad. A z nim deszcz, szarówka i chłód przenikający aż do kości. Nienawidzę jesieni. I raczej nigdy nie polubię. Tyle dobrze, że miałam możliwość spotkać się z Olą i stworzyć coś, o czym myślałam od dłuższego czasu. Jak zwykle, z Olą pracowało nam się wspaniale, czego efekty można obserwować poniżej.
Enjoy!
Do następnego! Całuski ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz